Jedna krew

Groza w najlepszym wydaniu

Opowiadania grozy potrafią naprawdę porządnie wbić w fotel. Nie raz i nie dwa udowodnił to Stephen King swoim fanom. Jego książki są wielkim hitem. Na szczęście jest wielu innych autorów, którzy dbają o to, żeby nigdy nikomu się nie nudziło podczas czytania. Co prawda książka sprawia, że często włos jeży się na głowie, ale dzięki temu można poznać adrenalinę w najlepszym wydaniu. Warto sięgać po takie książki, które systematycznie pojawiają się na rynku. Taką książką jest “Jedna krew“, którą swoim czytelnikom proponuje Stefan Darda.

Starodawne wierzenia

Kto jeszcze nie poznał tego autora musi wiedzieć, że wiele osób porównuje go właśnie do Stephena Kinga. Tylko tym razem mamy do czynienia z Polakiem, który w fantastyczny sposób buduje napięcie dookoła swoich bohaterów. Autor początkowo związał się z… muzyką folkową. Tak, to on był członkiem zespołu “Orkiestra pod wezwaniem Świętego Mikołaja”. To on i jego przyjaciele reaktywowali Uczelniany Klub Turystyczny PTTK UMCS “Mimochodek”, który działa do dzisiaj. Darda kocha góry i muzykę. Pisać zaczął dopiero w 2003 roku. Początkowo były to wiersze. Potem pojawiły się książki z których wiele cieszy się ogromną popularnością. “Spójrz na to z drugiej strony”, “Ostatni telefon”, “Opowiem ci mroczną historię”, “Pierwsza z kolei”, “Nika”, “Mroczne historie”, “Dwie dychy na gwiazdkę”, “Retrowizje” i wiele innych – jego dorobek jest naprawdę duży. W “Jedna krew” będziemy mieli do czynienia ze starodawnymi wierzeniami i…problemami przeszłości.

Powrót do przeszłości

Wieńczysław Pskit w czasach dzieciństwa mieszkał w Bieszczadach, we wsi Nowa Żernica. W miejscu, gdzie ludzie dużą wagę przywiazywali do starodawnych wierzeń. Wieńczysław miał kuzynkę – Monikę, którą właściwie traktował jak siostrę. Była ona dla niego jedną z najważniejszych osób. Do czasu aż musiał pogodzić się z jej stratą. Było to w roku 1984. Młody chłopiec przeżył straszną traumę, ponieważ zobaczył co się robi z nieboszczykami w jego rodzinnej wsi. Odcina się im głowę i przebija ciało zębem od brony. Wszystko dlatego, że tak każde przepowiednia, dzięki której można uchronić się od złego losu. Z czasem takich praktyk zakazano. Lata mijały. Wieńczysław zamieszkał w innym mieście. Po jakimś czasie wraca on jednak do wsi gdzie się wychowywał. Z przerażeniem odkrywa, ze straszne praktyki znowu są organizowane na cmentarzach. Dlaczego tak się dzieje? Czym jest “jedna krew”, która nie pozwala człowiekowi po śmierci ze spokojem spoczywać w grobie?

Biznes zdjęcie utworzone przez awesomecontent - pl.freepik.com
Jedna krew

Demony przeszłości powracają

Są tacy autorzy, którzy nie pozostawiają na czytelnikach suchej nitki, serwując im wspaniałe książki przesycone emocjami, wartką fabułą i poczuciem niedostatku. Takie książki czyta się naprawdę bardzo szybko. Po zamknięciu całego dzieła jest nam przykro, że to już. Z wielką niecierpliwością czekamy na kolejną pozycję danego autora, który na pewno zaserwuje nam coś wspaniałego, unikalnego, emocjonalnego. Takim autorem jest na pewno Stefan Darda, który tym razem proponuje nam “Jedną krew”.

Dookoła gór

Stefan Darda to człowiek, który kocha góry i kocha muzykę. To dwie jego największe pasje o których nigdy nie zapomina. Do tego kocha podróżować, a jego wędrówki zawsze skupiają się dookoła górskich szlaków. Wyraz swojej miłości do folku, traydycji i obyczajów często pokazuje w książkach, jakie zaproponował już czytelnikom. W jego dorobku literackim znaleźć można “Mroczne historie”, “Dwie dychy na gwiazdkę”, “Retrowizje, “Spójrz na to z drugiej strony”, “Ostatni telefon”, “Opowiem ci mroczną historię”, “Pierwsza z kolei”, “Nika”, cykl “Czarny Wygon”. Na swoim koncie ma również wiele nagród, które pokazują, że cenią go czytelnicy oraz specjaliści od pisania książek. Groza i fantastyka to jego domena. Tam również często można spotkać starodawne wierzenia. Tak jest na pewno w książce “Jedna krew“. Głównym bohaterem jest Wieńczysław Pskit. Ten młody chłopiec wychował się w Bieszczadach, w maleńkiej wsi, gdzie ludzie mocno byli przywiązani do starych tradycji i obyczajów.

Traumatyczne przeżycia

Tak mocno w nie wierzyli, że pod osłoną nocy wszystkim nieboszczykom były odcinane głowy, a ciało przebijane było broną. Wszystko dlatego, że ludzie wierzyli, iż “jedna krew” nie daje ludziom spoczywać w spokoju po wsze czasy. Wieńczysław widział to na własne oczy – wtedy, kiedy zmarła jego ukochana kuzynka. To co zobaczył było dla niego na tyle wstrząsające, że nie mógł tego wymazać z pamięci. Nawet, kiedy był dorosłym mężczyzną, który wyprowadził się z gór, nie zapomniał o tym. Wiedział jednak, że stare tradycje zostały porzucone. Na cmentarzu nie działo się nic niezwykłego. Los chce, żeby Wieńczysław wrócił w rodzinne strony. Na miejscu mężczyzna, który ma już około czterdziestu lat, odkrywa straszną tajemnicę. Odcinanie głów i zęby od brony znowu wróciły do użycia. Dlaczego? Co się takiego stało, że ludzie zaczęli wierzyć w stare zabobony? Wieńczysław wraca wspomnieniami do czasów dzieciństwa. Czy jego koszmary powtórzą się po raz kolejny nie dając mu chwili spokoju?

Biznes zdjęcie utworzone przez awesomecontent - pl.freepik.com